Enoturysta na małopolskim winnym szlaku

Enoturystyka dość dynamicznie rozwija się w naszym kraju. I dobrze. Z roku na rok przybywa winnic sadzonych z myślą o produkcji i sprzedaży wina. Poprawia się jakość win, a winiarze bardziej świadomie podchodzą do winnego marketingu.

Jako miłośniczka wina i enoturystycznych wojaży zauważam i doceniam te zmiany na przestrzeni ostatnich lat.

Od kilku lat staram się promować kuturę wina w naszym regionie. Cieszy fakt, jak wiele osób udało mi się zarazić swoją pasją. Ale to tak właśnie działa, bo w wino się wpada, jak śliwka w kompot. Zjawisko wielce zaraźliwe, jak uśmiech.

Zresztą w ogóle kultura winiarska zachęca do odkrywania wyjątkowych miejsc, spotykania ciekawych ludzi z pasją, zdobywania nowej wiedzy i fascynujących doświadczeń. Osobiście stwierdzam, że im więcej czasu spędzam w winnicach, spotykając się z właścicielami winnic i osobami zakręconymi na punkcie wina, tym bardziej mnie ten świat fascynuje. Po pierwsze winnice z reguły położone są w urokliwych miejscach, bogatych przyrodniczo i architektonicznie, po drugie winiarze i ich rodziny to wyjątkowi i mega sympatyczni ludzie, którzy chętnie dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem.

Małopolskie winnice to w większości rodzinne przedsięwzięcia, ale z coraz szerszą gamą usług turystycznych, oferujące m.in. zwiedzanie winnicy, winobranie, noclegi, degustacje, imprezy plenerowe.

Cieszy bardzo fakt, że polskie wina zdobywają co raz większe uznanie na krajowych i europejskich rynkach, z uwagi na unikatowość i oryginalność, chociaż produkcja jest zdecydowanie dużo niższa, niż w innych winiarskich regionach.

Od kilku tygodni mam przyjemność współuczestniczyć w realizacji rewelacyjnego enoturystycznego projektu realizowanego przez Tarnowską Organizację Turystyczną pn „Opracowanie strategii turystyki winiarskiej jako nowej marki turystycznej Pogórza”.

W ramach powyższego projektu podjęliśmy działania zmierzające do wypracowania dobrych enoturystycznych praktyk, kultywowania tradycji regionu, wprowadzenia na rynek gotowych pakietów turystycznych dających możliwość podróży po winnicach, udziału w warsztatach tematycznych, degustacjach lokalnego wina i staropolskiej kuchni.

ENOtarnowskie to różnego rodzaju wydarzenia, warsztaty, spotkania, degustacje. Początkiem lipca odbył się Pleśnieński Bachus, podczas którego swoje wina prezentowali okoliczni winiarze. Na półmetku są również cykliczne spotkania z lokalnymi winnicami w CPL w Rzuchowej. Raz w miesiącu dla uczestników prowadzone są tam warsztaty degustacji wina, łączenia wina i potraw, a także warsztaty wiedzy o winie i historii uprawy winorośli. W Skamieniałym Miasteczku w Ciężkowicach pod skałą Grunwald w co drugą niedzielę do września odbywają się kiermasze winiarskie oraz kulinarne, pokazy wyrobów rękodzielniczych, jak również konsultacje jak założyć i prowadzić winnicę. W pierwszy weekend sierpnia odbyła się jedna z większych imprez winiarskich w regionie. Tuchovinifest – II Międzynarodowy Festiwal Wina. Program był bardzo bogaty. Oprócz konkursu win, organizatorzy zaplanowali spacer enoturystyczną ścieżką, prezentacje win i winnic, spotkania panelowe, dyskusje i prelekcje poświęcone zagadnieniom związanym z produkcją wina, czy prawnymi aspektami degustacji win podczas plenerowych imprez.

Wydarzenia realizowane w ramach enotarnowskiego projektu znajdą swój finał w listopadzie w postaci kolejnej edycji dionizji. Po raz szósty Wielkie Tarnowskie Dionizje zagoszczą w naszym mieście. Organizatorzy zapewniają bogaty program, a w nim m.in. orszak winny, targi winiarskie, warsztaty wiedzy o winie, prezentacje lokalnych winnic oraz kolacje z małopolskim winem w tarnowskich restauracjach.

Ale się rozpisałam…. wracając zatem do naszych lokalnych winnic, na zdjęciach poniżej fotorelacja z wizyty w Winnicy Rodziny Steców. W tym dniu winnicę Rafała odwiedziły dosłownie tłumy 🙂 Trzy tury miłośników wina. Myślę, że łącznie było to około 100 osób, jeśli nie więcej. Cudownie!

Właściciele Winnicy Rodziny Steców, założonej w 2007 r. udowadniają, że okolice Tarnowa winem stoją, a ich białe i czerwone wina potrafią pokazać klasę i zdobyć uznanie na konkursach. Gratuluję i wyrażam ogromne uznanie!

Wracając do winnicy, ulokowana jest w miejscu, którym można się zachwycić, w najcieplejszym regionie Polski, o unikalnym mikroklimacie, na południowo-zachodnim stoku o nachyleniu do 35 st., na wysokości 320 m n.p.m., a przy sprzyjającej pogodzie można nawet podziwiać Tatry, ale również panoramę pasma Beskidów i Pogórze Rożnowskie.

Nasze dzisiejsze zwiedzanie odbywało się przez chwilę w towarzystwie lekkiej mżawki, ale sam widok plantacji winorośli na kilku wzniesieniach oraz opowieści właściciela w zupełności wystarczyły, by zachwycić się i poczuć magię miejsca. Wszędzie, na każdym kroku widać radość i pasję. O winach już nie wspomnę. Świetny orzeźwiający Hibian, moje ulubione Bolero Rose i ciekawy Leron z nowego rocznika, ale ma świetny potencjał starzenia, pełne, dobrze wyważone, lekko garbnikowe, wyczuwalne taniny, przyjemnie wytrawne, na podniebieniu krągła owocowość i pikantny finisz.

Polecam odwiedzić to miejsce i koniecznie skosztować tutejszych win.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *