Słów kilka o Pinot Blanc

Ostatnio wpadła mi w ręce całkiem miła dla podniebienia buteleczka alzackiego Maurice Schueller Pinot Blanc. Ten szczep należy do zacnej rodziny pinotów. Jest genetyczną mutacją Pinot Gris, który z kolei wywodzi się z mojego ulubionego kapryśnego księcia Pinot Noir 🙂

Pinot Blanc to trzeci po Rieslingu i Chardonnay mój ulubiony szczep z odmian białych. Zresztą często mylony z tym ostatnim. Chimeryczny, ale najmniej kapryśny z familii. Dobra kwasowość, mineralna podbudowa, aromaty kwiatów, jabłek, a jak na grona białe ma też sporą zawartość tanin. Pozostawia miły smak w ustach. To jedna z większych przyjemności, jaka może nas spotkać przy stole.

Najlepsze wina z odmiany Pinot Blanc powstają podobno w północno-wschodnich Włoszech, gdzie wg. historycznych zapisków miało miejsce jego narodzenie. Alzacja z kolei jest dla Pinot Blanc krajem historycznym, gdzie dzisiaj ten szczep jest jak książę przy królującym Rieslingu. Zasada mówi, że jeśli nie wiesz co wybrać, idealnie trafisz sięgając po alzackie pinot blanc.

Jakiś czas temu, będąc krótką chwilkę w Alzacji, miałam przyjemność degustować wino musujące z winnicy Arthur Metz, robione klasyczną metodą, zgodnie z apelacją AOC crémant d’Alsace, gdzie właśnie pierwsze skrzypce gra Pinot Blanc. Doskonałe, orzeźwiające bąbelki. Lekki, harmonijny smak, z nutą cytrynową i pikantnym zakończeniem.

Wina z odmiany Pinot Blanc nie wymagają dodatkowej oprawy w postaci wykwintnych dań. Pasują do warzyw, dań wegetariańskich na bazie ryżu, awokado. Ostatnio zaserwowałam do towarzystwa zupę cebulową. Tak, zupę! Bo jak przekonał mnie Michał Bardel, redaktor naczelny magazynu Czas Wina, warto łączyć zupy z winami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *